This website uses cookies to provide services and pursuant to the Cookies Policy. You may define the conditions for keeping or accessing cookies in your browser. ×

Album JACHTY, Perotti & Zanotti, wyd. Olesiejuk

How to buy?

Current price

59,00

Auction has ended

Shipping costs
Second class parcel 14,00 zł
First class parcel 15,00 zł

All options

Sent within 7 days

Seller (221)

100,0 % positive feedback

View feedback

Other items
Ask Seller
  • Description
  • Payment and shipping

 

AUKCJA NA RZECZ WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY

 

 

 

Siema! :-)
.
Przekazujemy na rzecz WOŚP
album "Jachty".
 
Specyfikacja:
- autorzy: Simone Perotti, Clara Zanotti
- ilość stron: 504
- format: 17 x 17 cm
- rok wydania: 2011
- wydawnictwo: Olesiejuk
- oprawa: twarda
- stan: bdb-
(na zdjęciu widoczne małe uszkodzenie prawego dolnego
  rogu okładki)

..
 

OPIS
Jako dziecko pragnąłem łodzi. Patrzyłem na nie z daleka i wydawały mi się niedosięgnione jak granica realnego życia. Poza jej linią na pewno leżał świat, przyszłość. Dla mnie prawdziwy mężczyzna był doświadczonym marynarzem. Nie wiedziałem nic o życiu, byłem za młody. Bałem się szkoły, bałem się odległych i nieznanych krain, drżałem na dźwięk słowa "miłość". Nawet wtedy przepełniała mnie pewność siebie - byłem gotowy zmierzyć się ze światem. Nawet nie rozumiałem języka żeglugi. Tajemnicza marynarska terminologia zostawiała mnie z poczuciem mniejszości i słabości. Jak mogłem stać się mężczyzną?
Moi dziadkowie - marynarze już nie żyli. Kto miał mi to wszystko wytłumaczyć?
W portowych magazynach, gdzie mogłem chodzić latem, próbowałem podsłuchiwać opowieści starych wilków morskich o wyprawach na ryby i zmaganiach z wiatrem. Rzeczy, o których mówili, nie mieściły mi się w głowie, słowa były tylko groźnymi echami o martwym kadłubie, wyobrażałem sobie wyspę koralową, w końcu żyzną i uporządkowaną i nagle zniszczoną przez straszliwy kataklizm, będącą teraz siedzibą potępionych. Bosak był kolejnym słowem, którego się bałem. Myślałem że to chudy mężczyzna z zakrzywionym nosem i paskudnym wyrazem twarzy. Na łysej głowie miał tylko kilka włosów. Miał też w zwyczaju finalizować umowy w brudnych barach stojących przy ciasnych uliczkach. Stoper łańcucha kotwicznego sprawił mi mniej problemów - zmanierowany młody mężczyzna z jedną nogą krótszą, złodziej kieszonkowy, a gródź określała ponurego kanciarza, który rzucał klątwy za pensa od osoby. Lewy hals był schronieniem na linii wybrzeża, gdzie można się było skryć przed ścigającym statkiem. Zmartwiony wpatrywałem się w niebo, po którym płynęły wanty i uskrzydlone, agresywne bóstwa, które spadały potem gromadami. Słowo "wsporniki" wynosiło moje wyobrażenia na jeszcze wyższy poziom. Kabestany to wielkopierśne kobiety o złej reputacji, gotowe gasić ognie pożądania.
Gdy wracałem z letnich wakacji, zacząłem głęboko podziwiać jednego z kolegów, który wiedział, co to kreska kursowa, nikczemna pułapka na dorosłych i ich zakazane zajęcia. Dorosłem. Nauczyłem się widzieć znaki zmiany kierunku wiatru na horyzoncie. I tak straciłem niewinność dzieciństwa. Puste zagrożenia otworzyły bramy świata. Żeglowanie nie było już takie ważne.

.

 

 

 

 

 

 

 

 

Copyright © 2017 Agencja Gadżetowa ESPENTA