Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×

Michelsbaude 2: Michałowa Buda. Izerska legenda

Jak kupować?
  • Przedmiot nie został kupiony
  • Zakończona (czw 5 gru 2019 12:28:10 CET)

Aktualna cena

99,00

Licytacja zakończona

Przedmiot nie został kupiony

Koszty dostawy
Paczka pocztowa priorytetowa Wysyłka GRATIS
List polecony priorytetowy Wysyłka GRATIS

Wszystkie opcje

Sprzedający (1)

100,0 % pozytywnych komentarzy

Zobacz wszystkie komentarze

Wszystkie przedmioty sprzedającego
Pytanie do sprzedającego
  • Opis
  • Dostawa i płatność

"Michelsbaude 2: Michałowa Buda. Izerska legenda", egzemplarz nr 1 - numerowany, opieczętowany i sygnowany.

 

+ gratis mapa "Jizerske Hory / Isergebirge" 1:25 000 (wyd. Kartografie HP a Ekoles-Projekt, Czechy)

 

+ gratis ekologiczna zakładka.

 

Wewnątrz:

 

- nieznane dotąd relacje historyczne z Gór Izerskich, między innymi barwny opis noclegu w Michelsbaude z 1803, składające się na wszechstronny portret dawnego życia;

 

- rozwinięcie głównych wątków pierwszego tomu (John Quincy Adams, Gerhart Hauptmann, Will-Erich Peuckert);

 

- nowe odkrycia i hipotezy wiążące Michałową Budę z wiodącymi postaciami europejskiej kultury;

 

- szczegółowe omówienie nieporuszanych dotąd wątków literackich związanych z Michelsbaude, w tym niepublikowana korespondencja Gerharta Hauptmanna z Idą Orloff;

 

- obszerny wyciąg z akt archiwalnych Michelsbaude (1787-1905), w tym inwentarze i spisy wyposażenia;

 

- nieznane szerzej unikatowe grafiki Ericha Fuchsa przedstawiające życie codzienne w Górach Olbrzymich na początku XX wieku

 

- i wiele więcej.

 

format 125 x 176 mm

248 stron

oprawa twarda szyta

papier kredowy

na wyklejkach mapy z epoki

 

"Chociaż niebo było pogodne i nie padało, na północnym zachodzie w dolinie Izery siwiał opar, który wyglądało, że może gęstnieć. Ze względu na to, a także na fakt, że wezbrana po ulewie osiem dni temu Izera zerwała przeprawę ułożoną z drewnianych bali i że przekraczanie tej dzikiej rzeki byłoby w najwyższym stopniu trudne i niebezpieczne, porzuciliśmy plan wspięcia się na Bukovec i powrotu do Izerskiej Łąki przez Jizerkę i Smědavę, chociaż miałem wielką ochotę zbadać ten tak samotnie pośród granitów stojący bazaltowy stożek. Uradziliśmy jednak iść przez pobliski Granicznik, dopokąd jednego z synów leśniczego za przewodnika nająłem."

(1792)

 

"Po prawej stronie zostawiamy niedalekie źródła Izery i wychodzimy na nieco rozleglejszą, trawiastą okolicę, która zwie się Łąką Izerską. Tutaj leży osada Izera, cała z drewna pobudowana. Jej mieszkańcy utrzymują się z pracy w lesie i częściowo z hodowli bydła. Odtąd nędzna drożyna biegnie wzdłuż Izery, która wyznacza tu granicę pomiędzy Czechami i Śląskiem. Ledwie zdążył człowiek odsapnąć na tym krótkim odcinku po trudach marszu i straszliwych widokach dzikiej natury, gdy na nowo zaczyna się sceneria godna dziewiczych ostępów Ameryki. Nie¬okiełznana rzeka przeciska się szumnie pomiędzy potężnymi głazami, które zagradzają jej drogę. Jest tu już całkiem szeroka, a ze względu na swą barwę przedstawia ciekawy widok; jej wody, być może ze względu na torfiasty grunt, są czerwonobrązowe, niczym piękne, przejrzyste piwo. Zbocza porasta świerkowy las, gdzie żywe drzewa sąsiadują z uschłymi, stojące z chylącymi się do upadku i całkiem zwalonymi, wszystko w straszliwym nieładzie, pień na pniu, mech na mchu. Tu i ówdzie drzewa obaliły się do rzeki, tamując jej nurt, sprawiając, że wścieka się i kipi. Gdy szliśmy przez to pustkowie, wisiało nad nim posępne, zawilgłe niebo; nadciągnęły chmury i przykryły wierzchołki gór. Wszędzie leżały jeszcze połacie śniegu; krótko mówiąc, wszystko sprzysięgło się, by krajobraz uczynić jeszcze bardziej ponurym."

(1796)

 

"Odłożyłem tobołek pod stół, położyłem się obok i zacisnąłem powieki, pokazując, by zostawiono mnie w spokoju. Zadymiona izba nie przedstawiała najlepszego widoku. Młoda nerwowa dziewczyna trzymała odstręczające małe dziecko o spiczastej głowie i baranim wzroku, które kilkakrotnie mi pokazała. Szkaradny typ zdjął kapotę, rozciągnął się na przypiecku i zaczął chrapać. Zaraz potem do środka weszło czterech potężnych chłopów, którzy również mieli zamiar tu nocować. Byli to drwale z Karkonoszy, istni cyklopi. Porozumiewali się szorstką mową, gęsto przetykaną przekleństwami. Zamiast lampy zatknięte w specjalnym urządzeniu na środku izby paliły się długie świerkowe wióry. Dawało to bardzo specyficzne, blade oświetlenie, a cała scena miała w sobie coś urokliwego."

(1803)

 

"W Górach Izerskich mieszkają ci umiejętni szklarze, których wspaniałe dzieła, w głębi lasu wykonywane, są widywane na królewskich stołach i zdobią buduary i gabinety Europy. Szkło, to urocze dziecko zrodzone ze związku ognia z krzemem, jest głównym środkiem komunikacji pomiędzy mieszkańcem góry i resztą świata. Pod względem przedsiębiorczości ten pierwszy nie musi obawiać się porównania z tym drugim. W którą stronę się nie obejrzeć, unosząca się nad ciemną piramidą świerków kolumna dymu sygnalizuje podróżnemu obecność pieca topniczego i huty szklanej. Z każdej strony słychać poszum tarcz szlifierskich, wprawianych w ruch przez uczynne nimfy bystrych górskich strumieni. Od wczesnego ranka długo w noc wre robota w domach jasno i wyraźnie odcinających się ze swymi lśniącymi dachami z gontu już to od zieleni łąki, już to od czerni lasu."

(1845)

 

"Lasy są złe. Istoty, które w lesie mieszkają, są inne niż my. Nie są ani złe, ani dobre. Nie można ich jak ludzi osądzać. Są jak dzikie nasiona i jak zwierzęta, co w jamie w ziemi mieszkają. Ja jednak je kocham. Kocham ciszę rozciągającą się tam, gdzie kończą się ludzkie sadyby. Kocham torfowiska, z sadzawkami niby oczy wyglądające z okropnej głębiny. Kocham szum Izery pod wieczór – płomieniście czerwone łąki, srebrzysty błysk pokrytych gontem dachów. Kocham wszystko, co w ciszy napotykam, gdy się od świata człowieczego oddalę. Kocham głębokie rozpadliny, w których woda chlupocze, i nieskończone połacie górskich grzbietów. Kocham tę krainę, gdy wiosenne słońce rozświetla szklistą dal, i gdy z ciemnych chmur deszcz leje jak z cebra."

(1927)

 

Jedyny taki portret Gór Izerskich i ich dawnych mieszkańców!

 

 

Wysyłka 12 grudnia 2019.